Archiwum | Marzec, 2013

Jak przetrwać Świąteczne obżarstwo ?

31 Mar

Nadszedł ten długo wyczekiwany przez wszystkich moment, w którym możemy pozwolić sobie na nieco więcej, jeżeli chodzi o jedzenie. ŚWIĘTA ! I to bez różnicy jakie, ale teraz obchodzimy święta Wielkanocne. Czas taki jak ten, zobowiązuje do chwili refleksji i zadumy. W tym okresie spotykamy się z rodzinami przy stole, by spędzić ze sobą mile czas a także by porozmawiać z długo niewidzianą ciocią z Niemiec. I tu właśnie pojawia się problem. Zasiadamy do stołu i stajemy przed niemal życiowym dylematem: zjeść białą kiełbasę, kawałek sernika a może wszystko naraz? Tyle pyszności na stole a my nie wiemy które z nich wybrać. A gdzie w tym wszystkim zdrowy tryb życia i ćwiczenia? Okres świąt stanowi zawsze wielkie wyzwanie dla osób, które na co dzień starają się dbać o linię. Szczerze mówiąc natknęłam się w domu na kilka pokus, którym niestety uległam – przyznaje się bez bicia, ale wszystko z rozsądkiem i umiarem. Wychodzę z założenia, że nie wolno sobie wszystkiego odmawiać i niemal we wszystkim się ograniczać. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że skoro przez ten czas pozwoliłam sobie na więcej niż powinnam , po świętach czeka mnie ciężka praca na siłowni i z Shaunem T. Nie chce i nie zamierzam się w żaden sposób usprawiedliwiać, dlatego daję sobie odrobinę luzu w tym wszystkim , obiecując sobie po świętach intensywną reaktywację. Pogoda za oknem daje nam znać, że mamy jeszcze chwilę by móc zmienić coś w swoim życiu, a zmiana trybu życia na ten aktywny i bardziej zdrowszy wydaje się być najlepszą.

Istnieje kilka sposobów, które pomogą nam opamiętać się w tym świątecznym obżarstwie:

1)      Rozplanuj sobie tak jak dotychczas posiłki, które zamierzasz zjeść w ciągu dnia. Weź pod uwagę to jakie dania znajdują się na świątecznym stole i wybierz te najmniej kaloryczne i tuczące.

2)      Między posiłkami pij dużo wody i herbaty zielonej. Pijąc je bezpośrednio przed posiłkami uzyskasz efekt pełnego żołądka, przez co zjesz mniej jedzenia.

3)      Zamiast wybierać mięsa smażone i pieczone wybierz te gotowane i bez dodatków ciężkich sosów.

4)      Pomyśl sobie, że takie jedzenie masz na co dzień, te świąteczne różnią się tylko ilością na stole. To tylko jedzenie, po obżarstwie nie czujesz się dobrze, a wyrzuty sumienia mogą trwać nawet kilka dni, zastanów się wówczas czy warto.

Mam nadzieję że moje wskazówki w jakimś, chociaż małym stopniu pomogą Wam w tym ciężkim jedzeniowo dla Was ( dla mnie oczywiście też )okresie. Co do ćwiczeń w tym tygodniu, to szczerze mówiąc bardzo sobie pofolgowałam, źle się z tym czuje, ale wiem że w następnym tygodniu się sama sobie zrekompensuję. Trzymajcie się kochani , ćwiczcie z Shaunem T. i jedzcie zdrowe jedzonko.

Wesołych Świąt 🙂

Justyna.

Reklamy

Przedświąteczna spowiedź

28 Mar

Moje ćwiczenia stały się już dla mnie codziennym nawykiem i kiedy przychodzi niedziela zastanawiam się czy wszystko zrobiłam, co miałam zaplanowane. Czegoś mi brak. Nie opuściłam żadnego treningu i kurczowo trzymam się mojej diety. Widzę już pierwsze efekty, nie na wadzę ale w lustrze i miarce. Czasami miewam chwile zwątpienia i myślę sobie, że dziś po prostu odpuszczam. Niechęć trwa dopóki nie włączę przycisku play na moim laptopie. Na koniec ćwiczeń mam ochotę na jeszcze i jeszcze. Czuję się po nich dużo lepiej. Co widzę poza drobnymi zmianami mojego ciała? Potrafię wykonywać coraz więcej ćwiczeń i nie meczę się tak szybko. Robię je dokładniej i szybciej. Nie dostaję już zadyszki wchodząc na czwarte piętro do mieszkania 🙂 Gdy wiem, że robię wszystko co w mojej mocy cieszą mnie nawet te najmniejsze rezultaty. Przede mną cieżkie wyzwanie: nie ulegać pokusom podczas świąt, gdy w domu roznosi sie zapach pieczonego ciasta. A Wam moi drodzy życzę radości, szczęścia, upalnego smingusa – dyngusa i niekalorycznych przysmaków! 🙂

????????????

 

Film

Insanity- podsumowanie 14 dni!

27 Mar

Nie masz pomysłu na obiad? Nie kupuj go!

26 Mar

Przekąski już były. Tym razem zachęcam do przygotowania zdrowych i dietetycznych obiadów, które wbrew panującym opiniom, są także tanie.

Makaron ze szpinakiem i kurczakiem.

Obrazek

Co tutaj dużo pisać. Mimo, że mam swoje ulubione przepisy, szukam mnóstwo nowych pomysłów, to nigdy nie „zżynam” bezmyślnie. To dlatego pozornie to samo danie za każdym razem smakuje inaczej. Makaron ze szpinakiem jest bardzo prostym i szybkim daniem. Wystarczy ugotować brązowy makaron (nie, makaron pełnoziarnisty nie jest droższy od białego! W realu na najniższej półce jest makaron razowy za 2,49). Szpinak (ja tutaj użyłam mrożonego- liście) wrzucić do garnka, by się rozmroził i dodać chudy twaróg. Wszystko gotować, dodać cebulkę czerwoną, czosnek i przyprawy (ja dodałam kurkumę, paprykę słodką, pieprz biały, gałkę muszkatołową oraz szczyptę imbiru). Masę szpinakową podawać na makaronie z usmażonym na suchej patelni kurczakiem (a najlepiej ugotowanym na parze) oraz jogurtowym sosem.

Żeby kurczak był smaczniejszy i bardziej kruchy marynuję go minimum godzinę w lodówce. Marynata to oliwa, jogurt naturalny, sok z cytryny/limonki, przyprawy (nie mieszanki przypraw np. przyprawa do kurczaka- sama chemia, cukier, sól i resztki ziół, łeee). Czasami dodaję musztardę.

Sos jogurtowy: jogurt naturalny, cytryna, suszona nać pietruszki, przyprawy do smaku, prażony słonecznik. Całość mieszamy i dodajemy łyżeczkę oliwy z oliwek.

Obrazek

Kolejny pomysł na obiad to pulpeciki z cukinią, gotowane na parze.

O jezusie, to było pyszne! Przepis na pulpeciki znalazłam w bardzo taniej gazetce. Pozmieniałam kilka składników na zdrowsze i powstały te małe cuda.

Obrazek

Składniki:

-mięso mielone, najlepiej drobiowe. Ja akurat użyłam wieprzowego, czyli niezdrową możliwość. (Ale przygotowaną w możliwie ‚najchudszy’ sposób),

– cukinia,

– czerwona cebulka,

– 2 łyżki sosu sojowego,

– 1 łyżka musztardy

– jajko,

– otręby

– przyprawy

– natka pietruszki (może być suszona)

Jak przygotować?

Cukinię umyć, obrać. Jednym słowem: ogarnąć i zetrzeć na tarce. Zostawić na chwilkę, by wypuściła nadmiar wody. Cebulę również należy ogarnąć i pokroić w małą kostkę. Tak samo postąpić z natką (chyba, że jest suszona:P) Wszystkie ww. składniki wymieszać z mięsem. Wbić jajco, dodać musztardę i sos sojowy. Dodać tyle otrębów, by uzyskać lepiącą się masę. Formować  małe kuleczki i włożyć do parowaru na 20-25 minut. Jeśli nie mamy parowaru (nie, parowar wcale nie jest kosmicznie drogi. Blender jest droższy, ale przysięgam, że w końcu mi się uda i go kupię!) to możemy pulpety ugotować lub kupić specjalnie naczynie do gotowania na parze (jest jeszcze tańsze niż parowar.)

Pulpeciki podajemy z kaszą (najbardziej polecam gryczaną) oraz z sałatą lodową z warzywami. Wszystko jest dziecinnie proste i tanie, więc ludzie: PRZESTAŃCIE GADAĆ, ŻE ZDROWE ŻARCIE JEST DROGIE, CZASOCHŁONNE I POTRZEBA BLENDERA I INNYCH PIERDÓŁ! Wystarczą chęci. I patelnia.

Oczywiście jadłam to z sosem jogurtowym. On naprawdę pasuje do wszystkiego i można się w nim zakochać. Bez wzajemności. Danie recenzował mój współlokator, ale zjadł tylko jednego klopsa, bo byłam głodna i nie chciałam żeby zjadł więcej…

Obrazek

Kuskus po arabsku.

Szczerze mówiąc nie pamiętam dokładnie co tam wrzuciłam. Nie miałam dokładnego planu co zrobię na obiad. Wiedziałam tylko, że będzie to kuskus i pierś z kurczaka. Danie nie prezentuje się zbyt pięknie, ale w tle jest Marilyn Monroe, więc popatrzcie sobie na nią.

Obrazek

Pierś z kurczaka pokroić, ugotować w parowarze lub usmażyć na patelni. Czyli tak jak zawsze. Kuskus zalać wrzątkiem i odstawić na 10 minut, by wchłonął wodę. Żeby uzyskał ładną, intensywnie żółtą barwę, dodaję kurkumę. W tym czasie przygotowuję w garnku mieszankę warzyw. Gotuję pomidory w puszce z czerwoną cebulką, czosnkiem, papryką i wieloma innymi warzywami. W zależności od tego, co mam akurat w swej lodówce i tego, co pasuje do dania. Całość przyprawiam. Moi współlokatorzy twierdzą, że dodaję miliony przypraw. Ale to naprawdę fajna zabawa. Takie mieszanie smaków, zapachów i próbowanie nowych połączeń. Niestety, moje kubki smakowe często ulegają degradacji wskutek nagłych poparzeń, podczas smakowania dań. No, ale przecież Gordon zawsze powtarza: „Nie można podawać potraw, bez ich posmakowania!” Nie ma znaczenia, że częściej gotuję sama dla siebie. Przecież mogę być swoim własnym „master szefę”.

PS. Zapomniałam dodać, że kuskus posypuję pokrojoną mozzarellą, która pięknie się rozpuszcza na gorącym daniu ❤

Chciałam jeszcze podać przepis na moją wersję fritatty, ale wczoraj nie udało mi się jej ładnie przewrócić, więc nie prezentowała się na tyle pięknie, by ją tutaj umieścić.

Natalia.

Nie będzie lekko!

25 Mar

Dawno nic nie pisałem, a już trochę czasu minęło. Chciałbym tylko powiedzieć, że ćwiczenia idą mi całkiem dobrze, choć (przyznaję szczerze) dwa dni opuściłem. Kilogramowo pozostaję bez zmian, ale to wyłącznie z tego powodu, że tłuszcz zamienia się w mięsień. Brzuch wygląda lepiej, ale przede wszystkim lepiej się czuję. Jednak dobrze mówią, że sport to zdrowie, bo takie codzienne ćwiczenia dają naprawdę ostrego „pałera”.

Niestety jest też smutna wiadomość i to chyba nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich ćwiczących i dbających o wygląd – święta. Przetłumaczyć babci, że nie chcesz dokładki jest nie lada wyzwaniem, a w okresie świątecznym graniczy to po prostu z cudem. Oby tylko cały ten wysiłek związany z Insanity nie poszedł na marne w zaledwie kilka dni.

No ale dla chcącego nic trudnego, więc jeśli zrezygnujemy z tradycyjnego modelu spędzania świąt, czyli siedzenia i jedzenia, i również podczas tych wolnych dni będziemy ćwiczyć, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wymarzoną sylwetkę mieć.

Janek

Przekąski i śniadania cz. 1

18 Mar

Często słyszymy, że jedzenie na diecie jest nudne. „Zdrowe odżywianie jest drogie.” A prawda jest taka, że osoby, które to mówią,  nie robią nic, żeby przekonać się jak jest naprawdę. Przeczą samym sobie, mówiąc, że chcą schudnąć, zmienić swoje ciało i życie, a przy tym opychają się ciastkami. „Jesteś taka szczupła. Jak Ty to robisz?” Pytają i liczą na odpowiedź : „Nic. Mam to w genach”, po to, by siebie usprawiedliwić. „Jestem gruba po babci, ciotce, kuzynce, mamie i tacie. Brat też jest gruby.” Jednak moja odpowiedź brzmi inaczej: „Ćwiczę i staram się zdrowo jeść.” „…aaa. Zdrowo jeść. I ćwiczyć” – kontynuują rozmowę- „wiesz, mnie nie stać żeby chodzić do klubu i w dodatku kupować to drogie, zdrowe żarcie”.

Zawsze wtedy pytam: ile wydajesz pieniędzy na słodycze, fast foody i inne zapychacze? 50? 70 złotych miesięcznie? Być może jeszcze więcej. Warto się przekonać, że przestawienie na zdrowy tryb życia nie jest drogie, a największym kosztem jest zmuszenie siebie do zmian.

Jako dowód na to, że można jeść zdrowo, niedrogo i smacznie prezentuję kilka moich pomysłów na śniadania i przekąski.

Zacznijmy od śniadania, czyli najważniejszego posiłku w ciągu dnia.

Owsianka. Brzmi okropnie. Skojarzenia też zapewne nie są przyjemne. Papka pozbawiona smaku, aromatu i koloru. Przyznam szczerze, że przekonałam się do niej dopiero po wykładzie nt. zdrowego odżywiania, który prowadziła p. Beata Yaro-Koniecka (Brązowa Medalistka Mistrzostw Świata w Fitnessie Sylwetkowym 2012). Kiedy opowiadała o właściwościach odżywczych owsianki z dodatkami i kopem energii jakie przynosi, powiedziałam sobie z entuzjazmem i energią: „No dobra. Okej…” I spróbowałam. Dzisiaj owsianka bardzo często gości na moim stole.

Płatki owsiane górskie to podstawa. Reszta: wedle uznania. Ja najczęściej gotuję owsiankę na mleku 0,5%, ale równie dobrze może to być woda. Dodatki? Sezam, siemię lniane, otręby, pestki dyni, słonecznika, cynamon. Suszone owoce oraz jakiś świeży owoc (ja najchętniej jem z odrobiną banana lub jabłka).

Obrazek

ObrazekObrazek

Kolejnym pomysłem na śniadanie jest Meksykańskie Guacamole. Ta pyszna pasta jest świetną podstawą do kanapek a także doskonałym dipem do warzyw (selera naciowego, marchewki, brokułów). Przygotowanie jest bardzo proste: 1/2 awokado rozgniatamy (żeby było łatwiej można uprzednio zetrzeć na tarce na małych oczkach), dodajemy sok z cytryny, cebulę dymkę, szczypior, czosnek przeciśnięty przez praskę (ilość w zależności od tego jaki smak chcemy uzyskać). Dodajemy trochę oliwy (odrobinę, bo awokado jest bardzo tłuste). Przyprawiamy i smarujemy kanapki.

Z drugiej połówki awokado przygotowuję inne pasty, np. dodając tuńczyka czy koncentrat pomidorowy.

Obrazek

Obrazek

Ok, a teraz coś dla tych, którym na diecie brakuje słodyczy, czyli jogurtowe raffaello, które powstało w wyniku pomieszania kilku dań znalezionych w Internecie. Właściwie nie podam przepisu, bo przepis to zbyt dużo powiedziane. Przygotowanie trwa ok. 3 minut i najwięcej czasu zabiera prażenie pestek dyni i wiórków kokosowych, które później dodajemy do jogurtu naturalnego. Całość posypujemy suszoną żurawiną.

Obrazek

Sałatka. Prosta, łatwa a jej przygotowanie to kwestia 5 minut. Kroimy sałatę lodową, ser feta. Prażymy pestki dyni. Dodajemy suszoną żurawinę. Całość mieszamy i polewamy sosem (sok z cytryny, woda, oliwa, ocet jabłkowy, przyprawy wg uznania).

Obrazek

Układając jadłospis zawsze staram się tak dobierać potrawy, by kupować jak najmniej i jak najpełniej wykorzystać wszelkie produkty.

Smacznego!

Natalia.

Tadżin, czyli Maroko w Toruniu.

14 Mar

       Zdrowo, orientalnie i nienudno. Tadżin. Tradycyjna marokańska potrawa, przygotowana w naczyniu o tej samej nazwie. Oczywiście nie posiadam tak zacnego kuchennego wyposażenia, więc tadżin przygotowałam na patelni.

DSCN0977

Składniki (2 osoby)

filet z piersi kurczaka

½ czerwonej cebuli

200 g suszonych moreli, śliwek, fig, daktyli

2 ząbki czosnku

przyprawy (są najważniejszym akcentem potrawy): kurkuma, imbir, cynamon, suszona cebula, kolendra, biały pieprz, gałka muszkatołowa, słodka mielona papryka, goździki

Przygotowanie:

  1. Suszone owoce i czosnek kroimy w małe kawałki. Przyprawy mieszamy.
  2. Cebulę siekamy i podsmażamy na oliwie. Dodajemy przyprawy.
  3. Mięso kroimy w kostkę i wrzucamy do smażącej się cebuli. Dusimy pod przykryciem ok. 20 minut.
  4. Wkładamy owoce i czosnek. Podlewamy co jakiś czas wodą i gotujemy na małym ogniu do miękkości.
  5. Całość oprószamy prażonym sezamem.

Dlaczego potrawa jest tak zdrowa?

Przede wszystkim dzięki suszonym owocom.

DSCN0970

W suszonych owocach jest sorbitol, naturalny cukier, który pobudza produkcję żółci, co dobrze wpływa na trawienie.

Śliwki mają dużo błonnika, sporo beta-karotenu, wit. C i E. Jest w nich bogactwo żelaza, fosforu, wapnia, magnezu i witamin z grupy B.

Morele zawierają likopen, silny przeciwutleniacz, który broniąc przed wolnymi rodnikami, zwalnia proces starzenia. Mają bardzo dużo beta- karotenu (cztery morele zaspokajają dzienne zapotrzebowanie na wit. A) Dobrze wpływają na cerę i wzrok.

Figi: ze wszystkich suszonych owoców to właśnie one zawierają najwięcej błonnika. Skutecznie zapobiegają zaparciom. Ponadto mają dużo wapnia i potasu oraz witamin z grupy B. Znajdują się w nich również substancje o działaniu przeciwnowotworowym. Figi uznawane są za afrodyzjak.

 Kolejnym niebagatelnie zdrowotnym elementem potrawy są przyprawy.

Kurkuma ma działanie antynowotworowe i przeciwwirusowe, jest świetnym przeciwutleniaczem. Imbir oprócz działania rozgrzewającego, szczyci się obniżaniem ciśnienia krwi, zwiększaniem tempa przemiany materii oraz ułatwia trawienie. Cynamon także jest pomocny w zwalczaniu tłuszczu. Poprawia przemianę materii, reguluje pracę nerek, oczyszcza organizm. Ziele kolendry jest źródłem wielu cennych składników odżywczych. Jest bogate w antyoksydanty, minerały, takie jak wapń, sód, potas oraz witaminy – C, B1, B2 i PP.

Zdrowego! =)

 DSCN0979

 Natalia.