Krew, pot i łzy

12 Mar

Pierwszy dzień ćwiczeń już za mną. Spodziewałam się wysiłku ale nie tak dużego. Mimo wszystko to przyjemne zmęczenie. Pełna zapału przywitałam się z trenerem słowami: Hi, I’m Dżoana. Na początku szło mi świetnie, chociaż już po 10 minutach byłam zlana potem. Mój zapał nieco wygasł przy robieniu pompek. Siłacz ze mnie niesamowity i przy drugiej serii stwierdziłam, że chyba nie dam rady. Żółwim tempem robiłam powtórzenia z zazdrością patrząc na umięśnionych atletów, którzy jak mi się zdaję chyba nigdy się nie męczą. Dużym plusem tych zajęć są częste przerwy co uchroniło mnie przed zawałem serca. Podczas robienia ćwiczeń zerkałam czasem na dziwne miny mojej współlokatorki, która nie za bardzo wiedziała o co mi chodzi. Po 15 minutach odpoczynku po treningu wyglądałam tak:

Obrazek

Krew, pot i łzy ale pełna zapału chce dalej w tym trwać. Czuję, że robię te ćwiczenia, powoli moje nogi odmawiają mi posłuszeństwa. Jestem dumna z tego, że podjęłam się tego wyzwania i z wielką nadzieją oczekuje kolejnych etapów przemiany. W tym wszystkim towarzyszą mi litry wody, tęsknota za pizzą i czekoladowymi lodami. I co najważniejsze: I can do it! 🙂

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Krew, pot i łzy”

  1. Kolunio 12 marca 2013 @ 21:51 #

    Przybywa wsparcie – przygarnę wszystkie wysokokaloryczne posiłki, żeby Cię nie kusiło 🙂
    Nie ma lipy!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: