śmiesznie, nie tragicznie

12 Mar

Nigdy nie powiedziałabym, że podejmę się takiego wyzwania. Nie chodzi tu o aktywność fizyczną, ale o wykonywanie tych jakże ciężkich ćwiczeń  samemu w domu. Jestem zwolenniczką ćwiczeń na siłowni, albo zajęć fitness. Przynajmniej w tym przypadku wiesz, że musisz ćwiczyć, bo po pierwsze, jesteś wśród ludzi którzy dają z siebie 100 %  i nawet nie wypada zrezygnować i się poddać, a po drugie,  jest zawsze osoba która mobilizuje Cię do pracy nad swoim ciałem. W przypadku ćwiczeń wykonywanych w domu, z jednej strony mam ten komfort wykonywania ich bez wychodzenia,  z drugiej zaś wiem, że mniej będę się do nich przykładać. Ale nie! W tym przypadku ćwiczeń z Shaunem T czuję, że będzie inaczej. Wczorajszy dzień treningowy odbył się pod hasłem „Fit test”, który z każdym kolejnym miesiącem ma mi pokazać na ile moja kondycja się poprawiła. Seria ośmiu ćwiczeń, każda trwająca  1 minutę, nie należała do najłatwiejszych, lecz to było nic w porównaniu z dzisiejszym wyciskiem, po którym zapewne jutro nie wstanę z łóżka.

Naciskając dziś przycisk „play” czułam, że to nie będą lekkie i łatwe ćwiczenia. Ale czy ktokolwiek z nas powiedział że te 60 dni to będzie spacerek z górki? Raczej bieg pod górę i to w 40 stopniowym upale. Wracając do ćwiczeń. Każda kolejna minuta dłużyła mi się niemiłosiernie. Nie wszystkie ćwiczenia udało mi się wykonać prawidłowo, ponieważ w moim pokoju nie ma zbyt wiele miejsca, i w taki oto sposób miałam podwójny trening biegając z pokoju na przedpokój i tak w kółko by wykonywać tam ćwiczenia. Bardzo śmiesznie to wyglądało, a ciocia przyglądająca mi się z boku mało nie dostała kolki ze śmiechu. Wykonując dzisiejszy trening doskonale zdaję sobie sprawę, że nie wyglądałam jak ludzie ćwiczący z Shaunem T, ale wiem, że dałam z siebie dużo, chociaż szczerze mówiąc wiem, że mogę dać z siebie znacznie więcej niż dzisiaj. Wierzę w to, że każdy kolejny dzień  spędzony z moim mentorem będzie przybliżał mnie do wyznaczonego celu. I tak w sposób śmieszny a momentami cholernie ciężki, udało się dotrwać do końca. Zastanawiam się tylko czy jutro nie byłoby lepiej jakbym ćwiczyła na klatce schodowej albo balkonie, tylko że sąsiedzi pomyśleliby że mają sąsiadkę psychopatkę 🙂

Nie dołączam zdjęcia po treningu ponieważ nie chciałabym was  odstraszyć, to znaczy  naszych czytelników. W kolejnym poście  mniej skupię się na moich perypetiach związanych z ćwiczeniami z Shaunem T a przedstawię kilka ciekawostek dotyczących zdrowego trybu życia, który w gruncie rzeczy jest bardzo ciekawy.

Wykończona ale szczęśliwa pozdrawiam i pamiętajcie ” Nie rezygnuj z czegoś tylko dlatego że wymaga czasu, czas i tak minie” Dobranoc kochani (:

Justyna

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: