Start making changes!

12 Mar


   Pełna motywacja, zaangażowanie i pewność sukcesu. Tak mniej więcej wyglądał wczorajszy a zarazem pierwszy dzień z Shaunem T. Wiadomo – poniedziałek, początek tygodnia to odpowiedni moment, żeby zacząć wprowadzać jakieś zmiany – przynajmniej tak się przyjęło. Wszelkie urodziny, pierwsze dni wiosny, początki roku akademickiego/semestru ect. to wystarczająca motywacja do mobilizacji swoich sił, a może przede wszystkim – wiary w nie. Ekhm, skąd ja to znam…? Nieco to naiwne i banalne. Subiektywnie rzecz ujmując, wkraczanie w tzw. nowy etap swojego życia nie jest przecież bezpośrednią przyczyną naszych działań. Oczywiście – może być jedną z wielu, ale przecież nie rzucimy palenia tylko dlatego, że nastał nowy 2013 rok. Tak samo jest z nauką, rozwijaniem pasji czy właśnie z treningiem. Najważniejszym punktem, od którego wszystko się zaczyna jest postawienie sobie celów i zadanie odpowiednich pytań – czego oczekuję? Co chcę osiągnąć? To działa trochę jak efekt placebo – wmówisz sobie, że się uda – i tak właśnie będzie, równocześnie robiąc wszystko, by to osiągnąć. Negatywne nastawienie skreśla Cię na starcie – „mam za mało czasu”, „jestem zapracowana”, „jestem przemęczona”, „jest za zimno/za gorąco”, „to nie jest na moje siły”, „na pewno efekty będą marne”, „muszę tyle sobie odmawiać…”. Po pierwsze – wyrzucić z siebie wszelkie negatywy i powtarzać frazę, którą non stop słyszałam wczoraj z ust Shauna T – „YOU CAN DO IT !”. I can do it.

stop making excuses

Po monologicznym mym wprowadzeniu czas na sprawozdanie. O tak, było ciężko. Było cholernie ciężko. Dotąd sądziłam, że rozgrzewka na zajęciach judo w grupie mieszanej to totalny hardcore. Co tam nawet Ewcia Chodakowska ( którą tak swoją drogą bardzo szanuję i podziwiam). To był dopiero wycisk. Minus pięć stopni na zewnątrz a ja myślałam, że uduszę się bez otwartego na oścież balkonu ;d Mój kot jedynie spoglądał na mnie przerażony i podskakiwał do rytmu kolejnych powtórzeń. Ale na tym przecież polega trening interwałowy – nie trwa długo, a intensywnie. Co prawda za mną dopiero 25 minut tzw. fit testu. Za właściwe ćwiczenia zabiorę się zaraz kiedy dokończę te notkę i już niedługo będę mogła podzielić się z Wami moimi wrażeniami.

Właściwie to straszny ze mnie leń, ale w sporcie lubię najbardziej to, że po treningu mam świadomość, że zrobiłam coś dla siebie – dla mojego ciała i duszy i na pewno zaowocuje to w przyszłości. Może nawet nie tak całkiem odległej, bowiem wysiłek fizyczny powoduje wydzielanie endorfin w organizmie – hormonu szczęścia. Cóż, to wszystko tłumaczy:)

Dodam jeszcze na koniec, że wprowadziłam znaczące zmiany w swojej diecie. Ba, nie od dziś wiem jak odżywiać się zdrowo, co jeść a czego nie jeść, by nie przytyć. Jednak odkąd poszłam na studia brakuje w tym wszystkim koniecznej konsekwencji. Wiadomo, tu jakieś piwko, ewentualnie 7, po których ssie z głodu w porach kompletnie nieodpowiednich na „bulimiczne ataki”. Czasami lodówka powinna być zamknięta na cztery spusty, szczególnie w nocy ;d Ponadto w czasach kryzysu finansowego ( a takowy zaznaję zazwyczaj pod koniec miesiąca ) tanizna ratuje mnie przed totalnym wygłodzeniem. A więc wszystkie zupki chińskie, potrawy na szybko, puste kalorie szły w ruch. Popadałam często ze skrajności w skrajność – od totalnej laby dietetycznej do picia czarnej kawy na śniadanie ( sick!). Pora to zmienić. Właściwie już nieprzerwanie od 2 tygodni na pułkach mojej lodówki goszczą głównie warzywa, nabiał ( twaróg, jajka, chude mięso, ryby), produkty wielozbożowe ( choć węglowodany na razie ograniczam), a także owoce w małych ilościach. Regularne posiłki, niezapominanie o śniadaniu, niejedzenie co najmniej 3 godziny przed pójściem spać, zero słodyczy, zero fastfoodów i dużo dużo niegazowanej wody, tudzież herbaty – najlepiej zielonej bądź czerwonej. To takie główne żelazne zasady, których wystarczy się trzymać by osiągnąć wymarzone efekty. A osiągnąć je muszę, by czuć się dobrze we własnej skórze, a ostatnio niestety bardzo z tym kiepsko. Ale uda mi się, nie ma innej opcji;)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: