Przedświąteczna spowiedź

28 Mar

Moje ćwiczenia stały się już dla mnie codziennym nawykiem i kiedy przychodzi niedziela zastanawiam się czy wszystko zrobiłam, co miałam zaplanowane. Czegoś mi brak. Nie opuściłam żadnego treningu i kurczowo trzymam się mojej diety. Widzę już pierwsze efekty, nie na wadzę ale w lustrze i miarce. Czasami miewam chwile zwątpienia i myślę sobie, że dziś po prostu odpuszczam. Niechęć trwa dopóki nie włączę przycisku play na moim laptopie. Na koniec ćwiczeń mam ochotę na jeszcze i jeszcze. Czuję się po nich dużo lepiej. Co widzę poza drobnymi zmianami mojego ciała? Potrafię wykonywać coraz więcej ćwiczeń i nie meczę się tak szybko. Robię je dokładniej i szybciej. Nie dostaję już zadyszki wchodząc na czwarte piętro do mieszkania 🙂 Gdy wiem, że robię wszystko co w mojej mocy cieszą mnie nawet te najmniejsze rezultaty. Przede mną cieżkie wyzwanie: nie ulegać pokusom podczas świąt, gdy w domu roznosi sie zapach pieczonego ciasta. A Wam moi drodzy życzę radości, szczęścia, upalnego smingusa – dyngusa i niekalorycznych przysmaków! 🙂

????????????

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: