Archiwum | Kwiecień, 2013

Fenoloftaleina

22 Kwi

„Tylko jedna chwila jak fenoloftaleina zabarwi dzień..”. U mnie jest jej baaaardzo dużo:) Wiele osób (a w szczególności jedna), powtarza mi, że powinnam się częściej uśmiechać. Wiem, że wyglądam wiecznie jak naburmuszona feministka, ale uśmiecham się tylko wtedy, kiedy naprawdę mam ku temu powody. A z dnia na dzień jest ich coraz więcej. Przede wszystkim wreszcie mamy wiosnę i mogę pędzić mym rowerem po Toruńskich ulicach (i chodnikach też. Przepraszam wszystkich pieszych, ale naprawdę myślę, że łatwiej jest przesunąć się odrobinę, niż mieć mnie na sumieniu, kiedy rozjedzie mnie rozpędzony samochód). Rower sprawia, że się uśmiecham. Może wyglądam głupio, gdy tak pędzę z bananem na gębie, ale myślę tylko o tym, że ludzie w samochodach narzekają na korki, piesi na ból łydek, a ja sobie wciąż pędzę i pędzę. No, okej. Myślę też o tym, czy na pewno mam powietrze w oponie. Taka fobia z dzieciństwa.

Obrazek

Elegancka Rowerowa Masa Krytyczna. Toruń, 2013.

Tak więc, gdy budzę się rano i widzę kolorowy pojazd prawie w moim łóżku to także się uśmiecham. A w ubiegłą sobotę, tj. 20.04 wybrałam się na Elegancką Rowerową Masę Krytyczną. Oczywiście nie mogło mnie tam zabraknąć! Pogoda dopisała, ludzie ubrali naprawdę eleganckie (bądź oryginalne) stroje i zabrali ze sobą pokłady energii i dobrego humoru. Ja na tę specjalną okazję wykorzystałam po raz drugi mój sylwestrowy strój w stylu lat 80.  znaleziony w sklepie z używaną odzieżą. Był naprawdę kiczowato- elegancki =) I nie dziwię się ludziom, którzy wybuchali śmiechem i spoglądali dziwnie na grupę osób wyruszającą spod akademików. Jaskrawo-różowa dziewoja w kostiumie nie z tej epoki, elegancka dama w kapeluszu a za nimi polski żołnierz i jego towarzyszka, od góry do dołu przyodziana w moro.Obrazek

Wszystko byłoby okej, gdyby nie fakt, że szczęka mnie bolała od ciągłego uśmiechu. NATURALNEGO! Towarzyszyła mi Ewelina, czyli ‚Pani z mediów”, która rozbrajała wszystkich swoim zacnym uśmiechem. 500. Tylu ludzi przejechało 14 km ulicami Torunia. Wszyscy pokazali, że można w inny sposób spędzić sobotę. I udowodnić, że naprawdę jest NAS wielu. I będzie coraz więcej! =) Tylko kierowcy samochodów jacyś tacy ponurzy. (Sama jestem posiadaczką prawa jazdy i uwielbiam jeździć autem, zwłaszcza terenowym, ale ja sobie przynajmniej śpiewam piosenki, kiedy jeżdżę. Wyglądam idiotycznie, ale na pewno nie ponuro:)).

Obrazek

źródło: http://www.obserwatortorunski.pl

Międzynarodowe Mistrzostwa Autostopowe. Sopot-Budapeszt 2013.

Kolejny powód do radości, czyli nasza autostopowa podróż! Punkty, które odwiedzimy to: poczynając od Kaszub – Brusy; Trójmiasto, cała Polska poprzez Pomorze, aż do uroczej górskiej miejscowości. Słowacja i Węgry. Tam skończymy naszą ‚konkursową część” i wyruszymy dalej odwiedzając Bratysławę, Brno, Pragę i Berlin. Stamtąd postaramy się dotrzeć w jednym kawałku na Kaszuby pokazać się Babci Jadzi, która twierdzi, że „oni cię tam ‚porwią’ w tej Europie”. Pożegnamy się z Kaszubami i postaramy dotrzeć na poniedziałkowe zajęcia. Jeśli się nie uda, nie szukajcie nas. Na pewno gdzieś tam, znalazłyśmy prawdziwe szczęście:P Albo okej. Lepiej szukajcie, bo Babcia Jadzia dużo wie.

Obrazek

Zrywam z Shaunem

Na moje szczęście (lub nieszczęście) na krótko. Ze względu na majówkowy wyjazd, jestem zmuszona odpuścić na 10 dni treningi. Tak więc moja przygoda z Shaunem nie zakończy się 12.05 a w moje urodziny (o jezusie, znowu? o.O).

Obrazek

A na dokładkę niezastąpiony Tom Waits, śpiewający piosenkę, która jest mi szczególnie bliska.

http://www.youtube.com/watch?v=KRfNj2njwTg

Do zobaczenia!

Natalia.

Reklamy

Jestem dumny

22 Kwi

Orlen Warsaw Marathon, który przyciągnął rekordową liczbę 27 tysięcy uczestników, był jedną z bardziej udanych imprez sportowych, w których brałem udział. Oczywiście ja koronnego dystansu 42 km nie przebiegłem, mój bieg na 10 km był wspaniały, zarówno pod względem organizacyjnym, jak i uczestników.

Obrazek

O 9.00 wszyscy uczestnicy już byli pod Stadionem Narodowym, krótka rozgrzewka i pół godziny później początek maratonu. Do startu biegu na moim dystansie miałem jeszcze 10 min, ale przyznaję, że właśnie wtedy miałem pewne wątpliwości czy mój organizm da radę. O wycofaniu się nie było mowy. Na sygnał speakera ruszyła kilkunastotysięczna kolumna biegaczy. Na początku trudno było się odnaleźć w tłumie ludzi, ale po kilku minutach można było już swobodnie biec. Piękna trasa prowadząca przez Nowy Świat, Krakowskie Przedmieście, czy most Świętokrzyski dodawała motywacji podobnie jak zagrzewający do wysiłku przechodnie. Przyznaję, że machający do uczestników tłum przypominał ludzi gromadzących się na trasie pieszej pielgrzymki do Częstochowy, ale to chyba tylko moje spostrzeżenie. Tak więc zająłem 3134 miejsce, co i tak uważam za niezłe zważywszy na ilość uczestników, ale zdecydowanie bardziej dumny jestem z czasu 00:52:49. Tylko o minutę gorzej od Małysza! Moim nowym celem jest przygotowanie się do biegu na dystansie 21 km, bo taki uważam za najbardziej optymalny, no a może kiedyś i sam maraton 🙂

Janek

Film

Nigdy się nie poddawaj!

21 Kwi

Witajcie kochani!
Przyglądając się efektom jakie osiągnęły i zapewne nadal będą osiągać dziewczyny, postanowiłam zadać sobie pytanie co ja tak naprawdę zrobiłam przez ten czas. Z pewnością nie dawałam z siebie tyle ile powinnam ,toteż efekty nie są na tyle spektakularne by się nimi dzielić. Nie przykładanie się do ćwiczeń i przede wszystkim zła dieta doprowadziły do tego że zamiast ruszyć do przodu stoję ciągle w miejscu. Nie zamierzam siebie w żaden sposób usprawiedliwiać ani też się nad sobą użalać. Waga zawsze była i zapewne będzie moją obsesją z którą na chwilą dzisiejszą nie umiem sobie poradzić. Momentami daję z siebie 100% a niekiedy tylko połowę swoich możliwości. Wiem ze wszystko zaczyna się w głowie dlatego też wszystkim osobom które pragną zmienić swoje życie proponuję zacząć od wyznaczenia sobie celu do którego będziemy dążyć. Wiadomym jest że walka z samym sobą jest tą najtrudniejszą, dlatego też chcę do niej przystąpić. Czasami zastanawiam się czy nie podchodzę do siebie zbyt rygorystycznie. Zawsze wydaje mi się że robię za mało, w momencie kiedy inni utwierdzają mnie w przekonaniu że tak nie jest. Mogę zauważyć zmiany w swoim wyglądzie, tzn. mimo tego ze waga momentami stoi w miejscu a innym razem pokazuje mniejsze cyfry. Zdecydowanie mój biceps znacznie się powiększył, kondycja też się poprawiła i pare centymetrów w tali ubyło. Jednakże nie jest to to, czego wymagam od siebie. Wierzę w to ciężka i konsekwentna praca, a w tym przypadku praca nad sobą ,z czasem przyniesie odpowiednie rezultaty. Dlatego też nie poddaję się, i mimo złego samopoczucia będę nadal walczyć o siebie, bo jeżeli ja tego nie zrobię , to nikt inny tym bardziej.
Wstawiam wam filmik który jest moją codzienną inspiracją i potwierdza słowa by : NIGDY SIĘ NIE PODDAWAĆ !
Justyna

Przemian ciąg dalszy

21 Kwi

Ostatnie podsumowanie Natalii dało mi wiele do myślenia. I ja zaczęłam zastanawiać się nad moimi wynikami, ponieważ ćwiczenia stały się już dla mnie codziennością przestałam zauważać efekty. Za mną ciężki miesiąc i lżejszy recovery week, który nadzwyczaj przypadł mi do gustu Z letargu wybudziłam się dopiero od poniedziałku, kiedy zaczął się nowy, dużo cięży trening. Czułam się wtedy jak gdy dopiero zaczynałam. Od nowa mam zakwasy i na nowo uczę się ćwiczeń. Czas z Shaunem nie trwa już 40 minut ale prawie godzinę, co kosztuje mnie dużo wysiłku. Postanowiłam wypisać wady i zalety programu z mojej perspektywy.
Zacznijmy od wad, a właściwie jednej którą zauważyłam:
• Ćwiczenia się powtarzają i zajmują dużo czasu co może się szybko znudzić
No i zalety
• Każdego dnia wykonujemy inny trening co daje jakąś różnorodność
• W czwartki są świetne ćwiczenia rozciągające, na które czekam cały tydzień
• Po ćwiczeniach ma się dużo więcej energii i chęci do życia
• Rezultaty po miesiącu mówią same za siebie
• Im dłużej ćwiczę tym potrafię być dla siebie bardziej krytyczna
A żeby nie być gorszą ja również pochwalę się moimi wynikami :
Udo : – 4 cm
Brzuch : – 5 cm
Biceps : – 3 cm
Jak widać naprawdę warto!

Asia.

Pierwsze efekty

17 Kwi

Minął ponad miesiąc odkąd zaczęłam ćwiczenia z Shaunem T.

Dokładnie: 38 dni. 31 treningów- zrobione! 2- opuszczone (ja naprawdę chciałam, ale moje drugie ‚ja’- nie). 1275 minut. 21 h 25 minut. Czy coś zmieniło się przez te wszystkie dni?

Tak. Shaun zmienił koszulkę. Teraz ćwiczy w takiej szarej i ma pomarańczowe spodenki. Koszulkę zdejmuje po rozgrzewce.

Obrazek

A u mnie. Po staremu? Zdecydowanie nie. Wiele się zmieniło. Nie ważę się, bo to niepotrzebne, ale ubyło mi kilkanaście centymetrów.

  • Talia -6 cm
  • Biodra -4 cm
  • Udo -3 cm

DSCN1434

Inne zmiany:

  • przede wszystkim jędrniejsze ciało,
  •  nie miałam cellulitu, ale gdybym miała to na pewno zniknąłby w mgnieniu oka:P
  • lepsza kondycja!
  • wyrzeźbiony brzuch,
  • czuję mięśnie o których istnieniu wcześniej nie wiedziałam,
  • ładnie wyrzeźbione plecy oraz ręce,
  • poprawa w robieniu pompek. jest coraz lepiej, ale nadal niefajnie:D
  • uzależniające endorfiny! i satysfakcja po ukończeniu każdego treningu!

FIT TEST:

Tutaj zmiany są spore. Pierwszy fit test był masakrą. Myślałam, że zwymiotuję na pieprzonego Shauna. Po treningu miałam pięciominutową zadyszkę. Następny Fit Test pokazał jak wielkie można zrobić postępy w przeciągu zaledwie dwóch tygodni.

Ćwiczenie/1. Fit test/ 2.Fit test/ 3. Fit test.

  1.  96/119/125
  2.  46/60/68
  3.  88/94/105
  4.  22/30/32
  5.  8/10/13
  6.  14/14/14 – oj tam:P
  7.  10/23/28
  8.  51/73/80

ILOŚĆ POWTÓRZEŃ RAZEM:

1 Fit test/ 2 Fit test / 3 Fit test.

325/423/465

Wiem, że gdybym stosowała porządną dietę, mogłabym znacznie więcej osiągnąć. Staram się jeść zdrowo, ale nie jestem cyborgiem, a normalną kobitą. Nie powinniśmy się katować i odpuszczać sobie wszystkiego. Nienawidzę, gdy ktoś myśli, że żyję tylko dietą, nie jem i nie piję nic zakazanego. Wcale tak nie jest. Wkrótce udostępnię przepisy na pyszne desery, m.in. zapiekane jabłka z żurawiną w sosie waniliowym, mus czekoladowy oraz puszyste naleśniki (bez proszku do pieczenia:P). Oby poszło w cycki!

https://www.facebook.com/pages/We-can-do-it/443833325692814

DSCN1634

Natalia.

Zainwestuj w siebie

14 Kwi

Mówi się, że każda zmiana jest dobra. Na pewno dobra okaże się zmiana stylu życia na zdrowszy. Nawet, jeśli wylewamy siódme poty na siłowni (ulubione powiedzenie: „Pot to łzy tłuszczu” <3), ale nie zwracamy uwagi na to co i kiedy jemy, nigdy nie osiągniemy wymarzonej sylwetki. Tak więc, jeśli chcemy się zmienić, zacznijmy od początku.

Wszystko zaczyna się w kuchni.

1. Paczka ciastek? (No, okej. Zjedz dzisiaj. Niech to będzie pożegnanie z cukrem prostym zamaskowanym w tych uroczych ciasteczkach). Nie trzymaj zapasów słodyczy i innych ‚kuszących’ produktów w swojej kuchennej szafce. Pójście do sklepu „po coś słodkiego” jest zawsze bardziej wymagające, niż kilka kroków do kuchni.

2. Uczyń swoją kuchnię taką, w której chętnie będziesz gotować.

Wiem, że w studenckich warunkach nie jest to łatwe. Zwłaszcza, gdy mieszkamy w wynajmowanych ze znajomymi miejscach, bądź w akademikach, gdzie kuchnia jest na drugim końcu korytarza (czeka mnie to od października). Istnieją jednak takie elementy, które sprawią, że gotowanie stanie się odrobinę przyjemniejsze. Są nimi m.in. pojemniki żywnościowe, porządkujące produkty spożywcze. Sklep PEPCO jest miejscem, gdzie absolutnie nie wolno mi wchodzić. Chciałabym mieć wszystkie pojemniki! W zakupach w tym sklepie nie przeszkadza mi nawet brak gotówki. Pamiętam, że spodobały mi się bardzo małe pojemniczki. Okiem wyobraźni widziałam w nich moje kuchenne dodatki. Wiedząc, że mój budżet przeżywa kolejny kryzys, który nigdy się nie skończy, postanowiłam zakupić ich jedynie 5. Tak bardzo chciałam więcej… Jako, że jestem ‚grzeczną córeczką’ pomyślałam, że mojej mamie również przydałyby się takowe słoiczki. Mama poprosiła o zakup sześciu. Wróciłam do domu i rozpoczęłam wymarzone porządkowanie szafki kuchennej. Siemię lniane, otręby, śliwki, żurawina, wiórki kokosowe i… brak miejsca. Pomyślałam: okej, ‚pożyczę’ pojemniki, które kupiłam mamie, a potem, gdy kryzys finansowy się zakończy, odkupię. Powrót do domu rodzinnego zbliżał się wielkimi krokami, a pieniędzy, jakby ciągle mniej. No trudno. Moje ukochane produkty znowu trafiły do foliowych woreczków. Pożyczone pojemniki zostały umyte i oddane mojej mamie, która ucieszyła się, bo „oderwałaś cenę i kod kreskowy, dziękuję”. Proszę, mamo =P

Obrazek

3. Kup produkty, które są zdrowe i zawsze potrzebne.

Żeby przystąpić do akcji zdrowe odżywianie, należy zainwestować w produkty, które używamy często i nigdy nie powinno zabraknąć ich w Twojej kuchni.

  • makarony brązowe różne
  • kuskus
  • kasza gryczana
  • ryż brązowy, dziki, parboiled,
  • sos sojowy, (używamy do mięs, zamiast soli)
  • oliwa,
  • ocet jabłkowy,
  • mąka ziemniaczana, (do przygotowania znacznie zdrowszej, domowej wersji budyniu)
  • mąka pełnoziarnista pszenna,
  • otręby,
  • siemię lniane,
  • wiórki kokosowe,
  • płatki owsiane,
  • suszone owoce,
  • sezam,
  • przyprawy: bazylia, czosnek granulowany, chili, cynamon, goździki, kminek, imbir, koperek, pietruszka, majeranke, oregano, pieprz biały, pieprz czarny, pieprz cytrynowy, pieprz cayenne, tymianek, kurkuma,
  • pomidory w puszce,
  • pestki dyni, słonecznika.
  • musztarda (mimo, iż jest kontrowersyjna ze względu na cukier w niej zawarty, często jest przydatna do marynat i sosów)
  • miód
  • kukurydza, fasola czerwona (puszka)
  • koncentrat pomidorowy,
  • orzechy ,
  • herbaty owocowe i ziołowe.

4. Przydatne urządzenia.

Z biegiem czasu można udoskonalać swoją kuchnię o narzędzia umożliwiające przygotowanie potraw w odmienny sposób.

  • parowar, zajmuje wiele miejsca, ale niewątpliwie jest tego wart. Przygotowanie potraw  jest mało skomplikowane i pracochłonne. Dania zachowują swój smak, witaminy i kruchość. Najgorsze jest mycie. O jezusie….
  • blender z funkcją miksowania i siekania. Czadersko! Koktajle, dipy, zupy krem.
  • waga kuchenna. Przydatna zwłaszcza dla początkujących. Ludzie często myślą, że jedzą mało, a zjadają za dwoje. Waga zweryfikuje wyobraźnię 😉
  • patelnia teflonowa, grillowa

5. Lista zakupów.

Jestem zwolenniczką zakupów robionych raz w tygodniu. Pozwala to zaoszczędzić czas i zapobiega pokusom. Jednak żeby zakupy były bezpieczne trzeba trzymać się kilku zasad:

I. Unikaj robienia zakupów, kiedy jesteś głodny. Zwiększasz wówczas ryzyko zakupu tuczących produktów.

II. Weź ze sobą listę zakupów i ściśle się jej trzymaj.

III. Czytaj uważnie etykiety. Unikaj produktów, które mają cukier, dużo tłuszczu i kalorii. Produkty light często są nimi jedynie z nazwy. Najlepsze produkty to takie, których skład jest krótki i wiesz czym jest poszczególny składnik. Jeśli nic Ci nie mówi nazwa benzoesan sodu, lepiej odłóż produkt.

5. Naucz się zamieniać.

Obrazek

6. Planuj jadłospis.

Ciężko jest zrobić zakupy na cały tydzień, nie robiąc przy tym jadłospisu. Kiedy trzymamy się  planu, jest łatwiej wytrwać. Oczywiście pamiętajmy, że to nie dieta, a styl życia, więc weekendowe grzechy nie są niczym strasznym. Często jest tak, że ludzie poddają się, gdy się złamią i zjedzą coś ‚zakazanego’. Prawda jest taka, że wszystko jest dla ludzi i pyszny kawałek ciasta nie zrobi z Ciebie grubasa! 😉

Wracając do jadłospisu. Ja układając go, zwracam uwagę na to, jak maksymalnie mogę wykorzystać dany produkt, nie marnując go. Zatem kupując np. sałatę lodową, przygotowuję liczne sałatki na jej bazie. Po to, by nie jeść przez cały tydzień tego samego wariantu. Czasami robię obiad „na dwa dni”. Jadłospis nie jest ścisłym planem, z którego ram nie wychodzę. Jest tylko pomocą przy tworzeniu listy zakupów. Dzięki niej kupuję tylko to, czego potrzebuję.

Przykładowy jadłospis stworzony przeze mnie:

Posiłek/ Dzień Poniedziałek Wtorek Środa Czwartek Piątek Sobota
Śniadanie chleb z serkiem serek wiejski, chleb sojowy owsianka, mleko 0,5%, ziarna, owoce suszone, 1/2 banana mleko 05,% szklanka, jajko z selerem, serem fetą, tunczykiem, pomidorem, ogórkiem, sałatą lodową, polane dipem meksykańskim pomidor, jogurt, sałąta lodowa, dyniowe pestki, chleb, rzodkiewki chleb, warzywa
II śniadanie owoce jogurt naturalny, musli, ziarna, 200 kcal jabłko, 1/2 banana, grejpfrut warzywa z dipem meksykańskim owoce owoce
Obiad pulpety z cukinii i mięsa mielonego: mięso mielone, cukinia, cebula, sos sojowy, musztarda, jajko, otręby, przyprawy kasza, jogurt (sos) warzywa mrożone, jajko TADŻIN: pierś z kurczaka, cebula, suszone figi, morele, daktyle, oliwa, czosnek, przyprawy, musztarda kuskus po arabsku: pierś, kuskus, cebula, pomidor, pietruszka, ogórek, cytryna, papryka, pomidory w puszce, ratatouille: cukinia, marchew, por, papryka, pieczarki, jogurt, bulion, pietruszka, mozzarella Ratatouille
Przekąska   kefir, otręby kawałek pumpernikla z serkiem jogurt, żurawina, pestki dyni mozzarella, pomidor, ogórek, sos twaróg chudy, warzywa, chlebek chrupki
Kolacja   serek wiejski, pomidor, ogórek, cebula sałatka z tuńczykiem:sałata lodowa, tuńczyk, feta, pomidor, ogórek, cytryna, zioła sałatka drobiowa:pierś, jabłko, seler naciowy, sos jogurtowy, dymka jajka gotowane, warzywa, sos serek wiejski

Na koniec coś dla tych, którzy nadal zastanawiają się czy warto zmienić styl życia:

image (1)

Natalia.

Danie główne: RUKOLA

10 Kwi

Przekąska, dwa obiady i kolacja. Przedstawię Wam przepyszne dania, które są bardzo smaczne, pożywne a jednocześnie dietetyczne oraz zawierają cudowną zieloną roślinkę: RUKOLĘ.

Jest ona bogatym źródłem witamin i minerałów. Chroni przed rakiem, zwiększa odporność, jest lekkostrawna i niskokaloryczna oraz ma działanie bakteriobójcze.

Zacznę od przekąski, czyli sałatki z rukoli.

Obrazek

Co potrzebujesz?

Rukolę, 1/2 pomarańczy, kilka zielonych oliwek, odrobinę sera feta.

Sos: cytryna, ocet jabłkowy, musztarda, 1/2 łyżeczki miodu, sól, pieprz, odrobina wody.

Obrazek

Czas na obiad, czyli kurczaka przygotowanego w parowarze, brązowy ryż oraz kolejną odsłonę rukoli.

Obrazek

Pierś z kurczaka marynuję w sosie jogurtowo-musztardowym z dodatkiem cytryny, oliwy i przypraw. Wkładam na minimum godzinę do lodówki. Następnie wkładam mięso do parowaru, nastawiam na 20-25 min. W tym czasie gotuję ryż (brązowy oczywiście. Biały jest oczyszczony, także z cennych witamin i błonnika). Przygotowuję sałatkę z rukoli.

Rukola, pomidor, cebula dymka, szczypior, cebula czerwona i tradycyjny i najszybszy sos: oliwa, przyprawy, woda, suszona natka pietruszki, cytryna.

Obrazek

Placki z cukinii.

Przygotowane specjalnie dla wspaniałej recenzentki. Zjadła dużo, więc raczej smakowało (pozdrawiam Cię szczupły obżartuchu!)

Obrazek

  • cukinia
  • cebula dymka
  • cebula czerwona
  • czosnek
  • pierś z kurczaka
  • pomidor
  • kukurydza z puszki
  • ser feta
  • jogurt naturalny
  • mąka pełnoziarnista lub otręby (ja osobiście polecam otręby. są znacznie zdrowsze i mniej kaloryczne)
  • oliwa
  • jajko

Sposób przygotowania:

Cukinię umyć, zetrzeć na tarce na dużych oczkach. Włożyć do durszlaka, posolić i odstawić, po to, by wypłynął nadmiar wody. W tym czasie pozostałe warzywa i ser feta pokroić i włożyć do miski. Kurczaka przyprawić i podsmażyć (placki smaży się krótko. Nie na tyle długo, by kurczak zdążył się porządnie usmażyć). Usmażonego kurczaka i cukinię wrzucić do miski z warzywami i serem. Dodać jajko, jogurt naturalny, oliwę (dzięki dodaniu jej do masy, placki nie przywierają do suchej patelni), przyprawić. Połączyć wszystko z mąką lub otrębami. Smażyć na złoty kolor z obu stron. Podawać z ulubionym sosem (tylko nie majonezowym, bo zniszczycie to arcypiękne dzieło wymyślone przeze mnie. Taka skromność na kolację.:P)

W tym daniu nie ma rukoli, ale jest na zdjęciu. Pozdrawiam rukolę.

Obrazek

I ostatni pomysł na danie, kolejny raz z rukolą (tym razem nie tylko na zdjęciu).

Sałatka „w sam raz na kolację”.

Obrazek

  • jajko
  • rukola
  • pierś z kurczaka (przygotowując obiad, ugotowałam w parowarze więcej kurczaka z myślą o kolacji i zaoszczędzonym czasie)
  • cebula dymka/czerwona,
  • szczypiorek,
  • pomidor,
  • kilka oliwek,
  • feta,
  • sos (tak jak w sałatce do obiadu).

Obrazek

Jak widać, sałatki te są do siebie podobne. Jednakże rukolę można przygotować zarówno w wersji lekkiej (do obiadu), w wersji słodkiej (przekąska) oraz w wersji zapewniającej białko potrzebne do wieczornego posiłku (sałatka z jajkiem i kurczakiem).

Zdaję sobie sprawę, iż prezentowane tutaj przepisy nie zawierają szczegółowych opisów przygotowania. Robię to dlatego, że nie istnieje u mnie w kuchni ‚miarka’. Większość dań przygotowuję na ‚oko’, na zasadzie uczenia się na własnych błędach. Mam nadzieję, że potrawy te nie będą przepisem krok po kroku, a krokiem do czerpania inspiracji i tworzenia własnych kombinacji. =)

Powodzenia!

Natalia.

https://www.facebook.com/pages/We-can-do-it/443833325692814