Archiwum | Justyna RSS feed for this section

domowe burgery

2 Maj

Witajcie kochani!

Weekend majowy rozpoczął się na dobre. Pogoda nie koniecznie nam dopisuje aczkolwiek dobre towarzystwo jest w stanie zdziałać cuda. Aktualnie urzęduję w Warszawie  z której najchętniej nigdzie bym się nie ruszała. Takie wolne od uczelni i wszystkiego jest czasem potrzebne człowiekowi dlatego ja, z tego przywileju  zamierzam  całkowicie korzystać. Pomimo tylu pyszności staram się znaleźć coś zdrowego i zarazem pysznego, dlatego też narodził się wczoraj pomysł na domowe burgery. Wiem wiem że nie są one może zbyt niskokaloryczne, ale te przyrządzone przez siebie są zdecydowanie zdrowsze , mamy wtedy kontrolę nad tym co do nich dodajemy i w jaki sposób. Podaję przepis .

składniki:

-bułka do hamburgerów

-kotlet wieprzowy ( ja wybrałam te ze świeżego mięsa które można kupić w biedronce)

– sałatka warzywna

– mozzarella

– ketchup i musztarda

– sos czosnkowy na bazie jogurtu naturalnego, czosnku i koperku

wykonanie: bułki podgrzewamy  w piekarniku, na patelni smażymy kotlety (zamiennikiem oleju jest oliwa z oliwek, dodajemy jej dosłownie odrobinę), gdy z obu stron będą dobrze wysmażone  zdejmujemy je z patelni i kładziemy na ręczniki papierowe by odsączyć nadmiar tłuszczu. Gdy bułki już się zarumienią wyjmujemy je. Po ich przekrojeniu smarujemy wewnętrzne części ketchupem i musztardą. Następnie układamy na bułce składniki według uznania, np. plasterki mozzarelli,surówka,kotlet wieprzowy i przykrywamy górną częścią bułki. I bon apetit 🙂

Przepis nie jest skomplikowany ale smaczny, stanowi wspaniałą alternatywę dla kolejnego nudnego obiadu. Od czasu do czasu możemy zafundować sobie taki rarytas w postaci burgerów. Pamiętajcie  że długi weekend nie zwalnia nas od aktywności fizycznej. Zamiast autobusu czy też samochodu wybierzcie rowery lub spacery. Każda  nawet najmniejsza forma ruchu jest ważna, pamiętajcie o tym! Życzę wam aktywnego i zdrowego majowego weekendu 🙂

Obrazek

Justyna

Reklamy
Film

Nigdy się nie poddawaj!

21 Kwi

Witajcie kochani!
Przyglądając się efektom jakie osiągnęły i zapewne nadal będą osiągać dziewczyny, postanowiłam zadać sobie pytanie co ja tak naprawdę zrobiłam przez ten czas. Z pewnością nie dawałam z siebie tyle ile powinnam ,toteż efekty nie są na tyle spektakularne by się nimi dzielić. Nie przykładanie się do ćwiczeń i przede wszystkim zła dieta doprowadziły do tego że zamiast ruszyć do przodu stoję ciągle w miejscu. Nie zamierzam siebie w żaden sposób usprawiedliwiać ani też się nad sobą użalać. Waga zawsze była i zapewne będzie moją obsesją z którą na chwilą dzisiejszą nie umiem sobie poradzić. Momentami daję z siebie 100% a niekiedy tylko połowę swoich możliwości. Wiem ze wszystko zaczyna się w głowie dlatego też wszystkim osobom które pragną zmienić swoje życie proponuję zacząć od wyznaczenia sobie celu do którego będziemy dążyć. Wiadomym jest że walka z samym sobą jest tą najtrudniejszą, dlatego też chcę do niej przystąpić. Czasami zastanawiam się czy nie podchodzę do siebie zbyt rygorystycznie. Zawsze wydaje mi się że robię za mało, w momencie kiedy inni utwierdzają mnie w przekonaniu że tak nie jest. Mogę zauważyć zmiany w swoim wyglądzie, tzn. mimo tego ze waga momentami stoi w miejscu a innym razem pokazuje mniejsze cyfry. Zdecydowanie mój biceps znacznie się powiększył, kondycja też się poprawiła i pare centymetrów w tali ubyło. Jednakże nie jest to to, czego wymagam od siebie. Wierzę w to ciężka i konsekwentna praca, a w tym przypadku praca nad sobą ,z czasem przyniesie odpowiednie rezultaty. Dlatego też nie poddaję się, i mimo złego samopoczucia będę nadal walczyć o siebie, bo jeżeli ja tego nie zrobię , to nikt inny tym bardziej.
Wstawiam wam filmik który jest moją codzienną inspiracją i potwierdza słowa by : NIGDY SIĘ NIE PODDAWAĆ !
Justyna

Koktajlowy zawrót głowy!

7 Kwi

Witajcie kochani!

Dziś jako że jest niedziela, co dla nas oznacza dzień  wolny od ćwiczeń, pragnę wam przedstawić kilka propozycji koktajli  oczyszczających i nie tylko. Od czasu kiedy w mojej kuchni zawitał blender prawie codziennie funduję sobie taką bombę witaminową.  Soki i koktajle oczyszczające to napoje, które stymulują naturalny metabolizm, pozwalają ciału na oczyszczenie i zapobiegają odkładaniu się toksyn  spowalniających metabolizm, do tego dostarczają niezbędnych witamin i minerałów, polifenoli, pomagają zapobiegać i zwalczać istniejące infekcje bakteryjne oraz spełniają szereg innych funkcji w naszym organizmie. Taki koktajl czy też sok są odpowiednikiem jednego posiłku który powinniśmy spożyć w ciągu całego dnia. Poranek rozpoczęty łykiem tej pysznej mieszanki jest dla mnie wyznacznikiem dobrego dnia. Wiadomym jest że nie zawsze znajdzie się czas na ich  przygotowanie , dlatego też lepiej jest gdy zaplanujemy sobie wcześniej w jakie dni tygodnia będziemy je pić, wówczas łatwiej będzie nam wygospodarować te kilka minut na ich zrobienie. W gruncie rzeczy sam proces powstawania soków czy koktajli nie jest jakoś skomplikowany i nie wymaga sporej ilości czasu, bo przecież obranie owoców/warzyw i wrzucenie ich do blendera nie zajmuje połowy dnia, prawda? Warto urozmaicić swoja dietę w pyszne i przede wszystkim bardzo zdrowe koktajle które  mają same korzyści. Jeżeli komuś po prostu nie chce się ich przygotowywać samemu w domu polecam gotowe soki warzywne. Osobiście uwielbiam te z dodatkiem imbiru który oczyszcza organizm. Wypite od razu po treningu dodają energii co przekłada się na to że do końca dnia mam dużo siły na wykonywanie innych swoich obowiązków. Koniec gadania, przejdźmy do konkretów!

1. Pomidorowy koktajl oczyszczający

  • Składniki: 1 litr gęstego soku z pomidorów, 3 łodygi selera naciowego, pokrojona cebula, pęczek drobno posiekanego koperku, szczypta soli i pieprzu, pół łyżeczki oliwy z oliwek.
  • Przygotowanie: Pokrój, wymieszaj i zmiksuj wszystkie składniki. Na koniec dopraw do smaku.

2. Bananowy napój pobudzająco-oczyszczający

  • Składniki: 2 szklanki chudego mleka, 150 ml jogurtu naturalnego, 2 banany, 2 łyżki kawy, łyżka cukru.
  • Przygotowanie: Pokrój schłodzone banany, wymieszaj z mlekiem i zmiksuj. Odstaw do lodówki na 15 minut i wypij ze smakiem.

3. Egzotyczny koktajl oczyszczający

  • Składniki: 10 zielonych winogron, 5 śliwek, awokado, ananas, grejpfrut, woda.
  • Przygotowanie: Rozdrobnij, a następnie starannie zmiksuj wszystkie składniki.

4. Buraczany koktajl detoksykujący

  • Składniki: 2 starte buraki ćwikłowe, 1 starty seler, 3 ząbki czosnku, 5 łyżek drobno posiekanej natki pietruszki, łyżeczka startego chrzanu, szczypta soli i pieprzu.
  • Przygotowanie: Zmiksuj wszystkie składniki, dopraw i rozcieńcz odrobiną wody niegazowanej.

5. Warzywno-owocowy napój energetyzujący

  • Składniki: 4 krążki ananasa z puszki, 2 marchewki, 1 pomarańcza.
  • Przygotowanie: Wyciśnij sok z pomarańczy i zmiksuj go z ananasem oraz marchewką.

6. Lekka mieszanka oczyszczająca

  • Składniki: 100 ml soku pomidorowego, 2 średnie ogórki, łyżeczka bazylii, 1/2 cytryny.
  • Przygotowanie: Pokrój drobno ogórki i zmiksuj je z bazylią. Powstały napój zmieszaj ze świeżo wyciśniętym sokiem z cytryny i sokiem pomidorowym.

7. Naturalny koktajl poprawiający trawienie

  • Składniki: 1/2 szklanki wody, 1/2 cytryny, łyżka syropu klonowego, łyżka mielonego chilli.
  • Przygotowanie: Wyciśnij sok z cytryny i dokładnie wymieszaj z pozostałymi składnikami.

JustynaObrazek

Jak przetrwać Świąteczne obżarstwo ?

31 Mar

Nadszedł ten długo wyczekiwany przez wszystkich moment, w którym możemy pozwolić sobie na nieco więcej, jeżeli chodzi o jedzenie. ŚWIĘTA ! I to bez różnicy jakie, ale teraz obchodzimy święta Wielkanocne. Czas taki jak ten, zobowiązuje do chwili refleksji i zadumy. W tym okresie spotykamy się z rodzinami przy stole, by spędzić ze sobą mile czas a także by porozmawiać z długo niewidzianą ciocią z Niemiec. I tu właśnie pojawia się problem. Zasiadamy do stołu i stajemy przed niemal życiowym dylematem: zjeść białą kiełbasę, kawałek sernika a może wszystko naraz? Tyle pyszności na stole a my nie wiemy które z nich wybrać. A gdzie w tym wszystkim zdrowy tryb życia i ćwiczenia? Okres świąt stanowi zawsze wielkie wyzwanie dla osób, które na co dzień starają się dbać o linię. Szczerze mówiąc natknęłam się w domu na kilka pokus, którym niestety uległam – przyznaje się bez bicia, ale wszystko z rozsądkiem i umiarem. Wychodzę z założenia, że nie wolno sobie wszystkiego odmawiać i niemal we wszystkim się ograniczać. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że skoro przez ten czas pozwoliłam sobie na więcej niż powinnam , po świętach czeka mnie ciężka praca na siłowni i z Shaunem T. Nie chce i nie zamierzam się w żaden sposób usprawiedliwiać, dlatego daję sobie odrobinę luzu w tym wszystkim , obiecując sobie po świętach intensywną reaktywację. Pogoda za oknem daje nam znać, że mamy jeszcze chwilę by móc zmienić coś w swoim życiu, a zmiana trybu życia na ten aktywny i bardziej zdrowszy wydaje się być najlepszą.

Istnieje kilka sposobów, które pomogą nam opamiętać się w tym świątecznym obżarstwie:

1)      Rozplanuj sobie tak jak dotychczas posiłki, które zamierzasz zjeść w ciągu dnia. Weź pod uwagę to jakie dania znajdują się na świątecznym stole i wybierz te najmniej kaloryczne i tuczące.

2)      Między posiłkami pij dużo wody i herbaty zielonej. Pijąc je bezpośrednio przed posiłkami uzyskasz efekt pełnego żołądka, przez co zjesz mniej jedzenia.

3)      Zamiast wybierać mięsa smażone i pieczone wybierz te gotowane i bez dodatków ciężkich sosów.

4)      Pomyśl sobie, że takie jedzenie masz na co dzień, te świąteczne różnią się tylko ilością na stole. To tylko jedzenie, po obżarstwie nie czujesz się dobrze, a wyrzuty sumienia mogą trwać nawet kilka dni, zastanów się wówczas czy warto.

Mam nadzieję że moje wskazówki w jakimś, chociaż małym stopniu pomogą Wam w tym ciężkim jedzeniowo dla Was ( dla mnie oczywiście też )okresie. Co do ćwiczeń w tym tygodniu, to szczerze mówiąc bardzo sobie pofolgowałam, źle się z tym czuje, ale wiem że w następnym tygodniu się sama sobie zrekompensuję. Trzymajcie się kochani , ćwiczcie z Shaunem T. i jedzcie zdrowe jedzonko.

Wesołych Świąt 🙂

Justyna.

śmiesznie, nie tragicznie

12 Mar

Nigdy nie powiedziałabym, że podejmę się takiego wyzwania. Nie chodzi tu o aktywność fizyczną, ale o wykonywanie tych jakże ciężkich ćwiczeń  samemu w domu. Jestem zwolenniczką ćwiczeń na siłowni, albo zajęć fitness. Przynajmniej w tym przypadku wiesz, że musisz ćwiczyć, bo po pierwsze, jesteś wśród ludzi którzy dają z siebie 100 %  i nawet nie wypada zrezygnować i się poddać, a po drugie,  jest zawsze osoba która mobilizuje Cię do pracy nad swoim ciałem. W przypadku ćwiczeń wykonywanych w domu, z jednej strony mam ten komfort wykonywania ich bez wychodzenia,  z drugiej zaś wiem, że mniej będę się do nich przykładać. Ale nie! W tym przypadku ćwiczeń z Shaunem T czuję, że będzie inaczej. Wczorajszy dzień treningowy odbył się pod hasłem „Fit test”, który z każdym kolejnym miesiącem ma mi pokazać na ile moja kondycja się poprawiła. Seria ośmiu ćwiczeń, każda trwająca  1 minutę, nie należała do najłatwiejszych, lecz to było nic w porównaniu z dzisiejszym wyciskiem, po którym zapewne jutro nie wstanę z łóżka.

Naciskając dziś przycisk „play” czułam, że to nie będą lekkie i łatwe ćwiczenia. Ale czy ktokolwiek z nas powiedział że te 60 dni to będzie spacerek z górki? Raczej bieg pod górę i to w 40 stopniowym upale. Wracając do ćwiczeń. Każda kolejna minuta dłużyła mi się niemiłosiernie. Nie wszystkie ćwiczenia udało mi się wykonać prawidłowo, ponieważ w moim pokoju nie ma zbyt wiele miejsca, i w taki oto sposób miałam podwójny trening biegając z pokoju na przedpokój i tak w kółko by wykonywać tam ćwiczenia. Bardzo śmiesznie to wyglądało, a ciocia przyglądająca mi się z boku mało nie dostała kolki ze śmiechu. Wykonując dzisiejszy trening doskonale zdaję sobie sprawę, że nie wyglądałam jak ludzie ćwiczący z Shaunem T, ale wiem, że dałam z siebie dużo, chociaż szczerze mówiąc wiem, że mogę dać z siebie znacznie więcej niż dzisiaj. Wierzę w to, że każdy kolejny dzień  spędzony z moim mentorem będzie przybliżał mnie do wyznaczonego celu. I tak w sposób śmieszny a momentami cholernie ciężki, udało się dotrwać do końca. Zastanawiam się tylko czy jutro nie byłoby lepiej jakbym ćwiczyła na klatce schodowej albo balkonie, tylko że sąsiedzi pomyśleliby że mają sąsiadkę psychopatkę 🙂

Nie dołączam zdjęcia po treningu ponieważ nie chciałabym was  odstraszyć, to znaczy  naszych czytelników. W kolejnym poście  mniej skupię się na moich perypetiach związanych z ćwiczeniami z Shaunem T a przedstawię kilka ciekawostek dotyczących zdrowego trybu życia, który w gruncie rzeczy jest bardzo ciekawy.

Wykończona ale szczęśliwa pozdrawiam i pamiętajcie ” Nie rezygnuj z czegoś tylko dlatego że wymaga czasu, czas i tak minie” Dobranoc kochani (:

Justyna